RSS
 

Notki z tagiem ‘rysiek’

Robert Burns wielkim poeta byl!

26 sty

Wie o tym kazde szkockie dziecko! Dziecko polskie, chodzace do szkockiej szkoly takze ;)

Burnsa uwielbiaja wszyscy Szkoci, wiele z jego wierszy do dnia dzisiejszego funkcjonuje jako slowa piosenek. Kiedy zapytalam Rysia dlaczego wlasciwie wszyscy tak szaleja za jego tworczoscia, odpowiedzial mi: bo on po prostu pieknie pisal! A do tego w dialekcie szkockim i o samej Szkocji – o zielonych dolinach, slonych jeziorach, owieczkach i psach, tworzyl hymny na czesc szkockich potraw (na przyklad slynnego haggis’a) i oczywiscie – szkockiej niepodleglosci… Podobno w jego dorobku znajduje sie ponad 550 utworow.

Kazdego roku 25 stycznia, w rocznice urodzin Roberta Burnsa, cala Szkocja swietuje dla upamietnienia swojego ukochanego barda. W tak zwana ‚Burns Night’ na stoly wjezdza haggis, leje sie szkocka whisky, przygrywaja dudziarze i odbywaja sie konkursy recytatorskie dziel mistrza. My w niedziele haggisa sobie podarowalismy za to raczylismy sie szkocka poezja pieknie recytowana przez Rysia i Zuzie, ktorzy przygotowywali sie do dzisiejszego konkursu w szkole. Sami posluchajcie:

 

I nie szkodzi, ze z obu poematow rozumiem po trzy slowa (no, moze nawet piec!) – i tak pieknie sie ich slucha :) Spiewne zaciagania Rysia w utworze Burnsa wlasnie, pod tytulem ‚My hoggie’ (czyli ‚Moja owieczka’) sa urocze a Zuziowe twarde ‚er’ w wierszu ‚Krokodyl’ calkowicie mnie rozbraja!

Co najwazniejsze, pieknie sie sluchalo takze innym! Rysiek zajal w swojej klasie drugie miejsce i dostal sie do szkolnego finalu.

U Zuzi w klasie podobno wygrali wszyscy ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Zuzia i Rysiu

 

Wielki dzien Rysia

27 mar

Ile emocji moze jednego dnia przezyc (bez uszczerbku na zdrowiu;)) dziesiecioletni chlopiec? A ile jego mama – to chyba nawet lepsze pytanie!! Z naszego doswiadczenie wynika, ze calkiem sporo :))

Ostatni wtorek byl chyba najbardziej emocjonujacym dniem w dotychczasowym zyciu Rysia. Nie wspominajac o reszcie rodziny ;) Jakos tak wszystko zbieglo sie w czasie I dwa wielkie wydarzenia spotkaly sie tego samego dnia. Juz od poczatku roku bylo wiadomo, ze 25 marca odbedzie sie przedstawienie mlodziezowej grupy teatralnej, do ktorej Rysiek nalezy. Przedstawienie przygotowywane od kilku miesiecy, w prawdziwym teatrze. Bardzo powazna sprawa :) Potem, kilka tygodni temu, dowiedzielismy sie, ze dokladnie tego samego dnia (ale na szczescie o innej godzinie!) Rysiek zdawac bedzie swoj pierwszy w zyciu powazny egzamin – praktyczny egzamin pierwszego stopnia z pianina!

Logistyka Wielkiego dnia zostala rozpracowana duzo wczesniej, szkola zawiadomiona o perturbacjach, urlopy z pracy wziete, obiady na zapas ugotowane i…nadszedl WTOREK! :) Jakby zaplanowanych atrakcji bylo malo, przed poludniem, jeszcze w szkole, wylecial Ryskowi zab. Na egzamin pojechal wiec lekko szczerbaty :)

Sam egzamin minal…piorunem :) Trwal dokladnie 12 minut, tak jak napisano w informatorze. Dluzej trwalo czekanie na wejscie do sali egzaminacyjnej! W poczekalni Rysiek zachowal stoicki spokoj – w przeciwienstwie do zdenerwowanych rodzicow i siostry (towarzyszylismy Ryskowi w pelnym skladzie, oczywiscie ;)). Juz po wszystkim, zapytany jak mu poszlo odpowiedzial, ze dobrze i ze najfajniejszy z calego egzaminu, byl mis w koszulce Towarzystwa Muzycznego, siedzacy przy egzaminatorze :) A potem migiem wrocilismy do domu, w locie polknelismy obiad, Rysiek piorunem zmienil stroj galowy na stroj boksera i pobiegl na probe generalna. Wieczorem cala rodzina przenieslismy sie do teatru. Rysiek byl doskonaly w roli francuskojezycznego oficera, nastepnie boksera i tylko odrobine sie zapomnial w scenie, kiedy wszyscy ‚graja’, ze czytaja ksiazki w bibliotece. Po prostu…zaczytal sie naprawde i zapomnial o kolejnej scenie :))))

Wieczorem gromadnie padlismy ze zmeczenia.

A teraz…byle do pierwszego tygodnia kwietnia, kiedy to powinny do nas dotrzec wyniki egzaminu…Trzymajcie kciuki :))



 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Impreza urodzinowa, bardzo naukowa :)

29 gru

Moje starsze dziecko osiagnelo wlasnie wiek, ktory wyraza sie liczba dwucyfrowa :) Wciaz nie chce mi sie wierzyc, ze jestem mama dziesieciolatka! Nie jestem na to przygotowana…I jedynie fakt, ze w Wielkiej Brytanii nastolatkiem zaczyna sie byc ‚oficjalnie’ od trzynastego roku zycia, odrobinke podnosi mnie na duchu :)

Jakis czas przed Rysiowymi urodzinami zaczelismy sie zastanawiac nad tegoroczna impreza. Solenizant zapragnal aby odbyla sie w miejscowym centrum nauki. Sprawdzilam ceny i…zlapalam sie za glowe!! Suma na jedno dziecko astronomiczna i to tylko za pol godziny warsztatow naukowych. I wtedy nagle nas oswiecilo: sami zrobimy urodzinowa impreze naukowa!!! Lepsza, bardziej kolorowa, wybuchowa i z wieksza iloscia eksperymentow! :)

Co tez uczynilismy :) Dom przetrwal, ofiar w ludziach nie bylo i jedynie nasza podloga musiala przetrzymac atak mrozonych malin, oleju, wody i wszystkich mozliwych barwnikow spozywczych! Ucieche mieli i duzi i mali, chociaz przyznac musze, ze sprawic, aby gromada dziesieciolatkow pozostala skupiona nad czyms dluzej niz pol godziny, to nie lada wyczyn ;))) Z przygotowanych przez nas dziesieciu eksperymentow zdazylismy zrobic siedem i to jeszcze z dosc duza obsuwa, bo lampy lava konczylismy kiedy rodzice mlodocianych naukowcow juz zaczeli sie schodzic do nas do domu :)

A kilka dni po imprezie, spotkana przez nas mama jednego z gosci oswiadczyla:

‚Jack od niedzieli o niczym innym nie mowi, tylko o imprezie urodzinowej Rysia! I wiecie, co on powiedzial?? Ze chce zostac naukowcem!!!’

:D

Sto lat!!

Czy to magia czy nauka?? Jaka sila wciaga jajko do butelki??

Nasza niesmiertelna izolacja DNA z malin sprawdzila sie i tutaj :)

Towarzystwo sie rozkreca!

Nasze pieknie rozdzielone (za pomoca chromatografii) barwniki z pisakow Sharpie

Lampa lava!

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Witajcie w wiktorianskiej szkole!

11 paź

Bylam pewna, ze w naszej miejscowej szkole wymyslono juz wszystkie mozliwe specjalne okazje, podczas ktorych nie trzeba nosic szkolnego mundurka oraz mozna sie swietnie bawic:) Byl juz wiec dzien pizamowy, dzien jeansow, piratow, dzien Roalda Dahla, dzien Czerwonego Nosa ale…nie bylo jeszcze Dnia Wiktorianskiego! Az do wtorku :) W czasy wiktorianskie nie przeniosla sie jednak cala szkola a jedynie Rysiowa klasa, ktora przez caly ostatni semestr zglebiala realia zycia w epoce wiktorianskiej. Bylo to tez symboliczne pozegnanie sie ze starym, pochodzacym wlasnie z tego okresu, budynkiem szkolnym. Nowa, wyczekiwana przez wszystkich szkola, ktorej budowa wlasnie sie zakonczyla, ruszy pelna para po zblizajacych sie feriach ziemniakowych!

Aby calosci nadac wiecej realizmu, w klasie Rysia lawki poustawiano w rzedach po dwie – i pomyslec, ze w niektorych polskich szkolach takie wiktorianskie zwyczaje panuja do dnia dzisiejszego!!;)) Obowiazywal rowniez stroj z konca dziewietnastego wieku – biale koszule, kamizelki i spodnie trzy czwarte dla chlopcow, plus plaskie dziadkowe czapeczki ;) Dziewczyny musialy ubrac dlugie spodnice, biale fartuchy i falbaniaste czepki!

We wtorkowy poranek dom opuscil nie Rysiek ale bardzo elegancko wygladajacy … Archie! Na ten jeden dzien wszyscy uczniowie klasy szostej dostali bowiem popularne imiona z czasow wiktorianskich.

Archie chyba zadowolony z wiktorianskiego wizerunku ;) A czapeczka tak mu przypadla do gustu, ze nieomalze przyrosla mu do glowy – teraz juz sie nie rozstaje sie z nia ani na chwile!

Boisko szkolne jakby nie z naszych czasow…;)

Jednak bycie uczniem w tamtych czasach nie nalezalo chyba do bardzo przyjemnych obowiazkow:) Nauczyciele byli bardzo surowi, wymagajacy i nie znoszacy nieposluszenstwa. Rysiek i jego koledzy z klasy po raz pierwszy w zyciu doswiadczyli na wlasnej skorze jak to jest stac w kacie! A widok pani nauczycielki, na ktorej buzi przez caly dzien wogole nie pojawil sie usmiech (chociaz podobno momentami juz nie wytrzymywala i drgal jej kacik ust ;) doprowadzil niektore dziewczynki do placzu! Pani dyrektorka musiala tlumaczyc im w sekrecie, ze to tylko zarty :D

Koniec koncow, Rysiek wrocil do domu mocno przekonany o tym, ze dzisiejsza szkola jest jednak o niebo lepsza od tej sprzed poltora wieku :)

Dzisiaj nasza stara szkola, pamietajaca jeszcze czasy falbaniastych czepkow i bardzo surowych nauczycieli, byla otwarta po raz ostatni. Odliczamy juz dni do wielkiej inauguracji, kiedy to nowy budynek zostanie oficjalnie i z wielka pompa i parada (doslownie!) oddany dzieciom i nauczycielom.

Z czego na pewno zdam szczegolowa relacje :)

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Drabiny i weze w rozmiarze XL

08 cze

Cale szczsecie, ze przez ostatnich kilka miesiecy gromadzilismy skrupulatnie najrozniejsze pudla, pudeleczka, zakretki, kartony i inne materialy wtorne. Tata Zuzi i Rysia, ktory byl prowodyrem kolekcjonowania wszystkich tych roznosci mial nosa!

Wszystko przydalo sie do wykonania ostatniego w tym roku (ech, nie wierze, ze za chwile wakacje!) szkolnego projektu Rysia. Tym razem zadanie polegalo na zaprojektowaniu i zrobieniu zabawki lub gry z materialow wtornych, ktore segreguje sie w domu. Rysiek myslal dlugo, nie mogl sie zdecydowac i poczatkowo rozwazal trzy warianty: robota, gre planszowa lub instrument. Koniec koncow padlo na gre. Rodzinna ekipa ruszyla do planowania a nastepnie szybkiego wykonania – jakos tak ostatnio nie jestesmy dobrze zorganizowani i odkladamy duzo spraw na ostatnia chwile…;) W ruch poszly nozyczki, poziomica, pisaki. Caly srodowy wieczor uplynal nam na pracach recznych, glownie kolorowaniu i …oto efekty:

Pionki zrobilismy z roznych zakretek od butelek (moze grac az dwanascie osob naraz, nie od parady gra jest w rozmiarze XL!!), weze z kartonowych rolek po papierowym reczniku a drabiny z tektury :) Az zaluje, ze Rysiek zaniosl ‚Weze i drabiny’ do szkoly! Sama bym chetnie pograla! Pozostaje mi jedynie poczekac trzy tygodnie, kiedy po zakonczeniu szkoly zarowno Rysiek jak i Zuzia przytargaja do domu wszystkie swoje prace, projekty i obrazki wyprodukowane przez ostatnich dziesiec miesiecy.

Juz zaczynam sie zastanawiac gdzie ja to wszystko upakuje….:)

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii